16 lipca około godziny 17 dyżurny tyskiej Policji otrzymał zgłoszenie od zaniepokojonej kobiety, że w jednym z mieszkań na ul. Cyganerii może przebywać mężczyzna, któremu mogło się coś stać. Na miejsce wysłany został jeden z podległych patroli celem sprawdzenia. Z mieszkania słychać było dźwięki dzwoniącego telefonu. Jednak mieszkanie było zamknięte. Została podjęta decyzja o konieczności wezwania na miejsce tyskich strażaków. Po chwili na miejscu były dwa zastepy z JRG Tychy (GBA, SD). Strażacy weszli do mieszkania gdzie nikogo nie znaleźli. Jak się okazało po kilkunastu minutach mężczyzna wrócił do wskazanego mieszkania bo był na zakupach. Na szczęście interwencja zakończyła sie tylko na strachu i nerwach kobiety.






























