27 grudnia około godziny 20.30 na numer alarmowy 112 wpłynęło zgłoszenie, że w jednym z mieszkań na ul. Niepodległości jest mężczyzna, który potrzebuje pilnie pomocy lekarskiej. Na miejsce wysłana została karetka specjalistyczna z tyskiej stacji WPR. Po dotarciu na miejsce i kilkakrotnych próbach wejścia do mieszkania załoga pogotowia na pomoc wezwała Policję. Funkcjonariusze Policji natychmiast na miejsce wezwali również Straż Pożarną. Strażacy kilkakrotnie sprawdzali możliwość wejścia do mieszkania. Została przez nich podjęta decyzja o konieczności wyważenia drzwi. W momencie rozpoczęcia działań drzwi zostały otwarte przez lokatora. Jak się okazało mężczyźnie nic nie było, a telefon wykonał jakiś żartowniś. Po około 30 minutach służby powróciły do koszar. Każdy taki głupi żart może kosztować czyjeś ZDROWIE lub ŻYCIE. Służby zaangażowane w takie FIKCYJNE zgłoszenia mogą być potrzebne przy realnym zagrożeniu.
Głupi żart = interwencja służb ratowniczych
PODOBNE ARTYKUŁY





























